Biznes bez iluzji: Czy Unia Europejska ma kaca?

Ostatnie wydarzenia gospodarcze w Unii Europejskiej zdają się być poważnym sprawdzianem dla ideologii integracyjnej współczesnej Europy. Tak zwana stara Europa i część krajów nowej są pogrążone w głębokim kryzysie gospodarczym i finansowym. Po zdemaskowaniu katastrofalnego stanu finansów publicznych w Grecji, Portugalii i na Węgrzech, kolejne kraje UE odkrywają, że lata dostatniego życia na koszt unijnego podatnika kończą się bolesnym kacem. Problem w tym, że w najbliższym czasie pokryzysowy ból głowy mogą odczuwać wszyscy członkowie Unii. Ostatni kryzys obnażył bowiem aroganckie postawy członków UE, dotyczące finansów publicznych, w tym głównie stanu budżetu.
Warto przypomnieć, że Komisja Europejska cyklicznie opracowuje tzw. programy stabilizacyjne dla wszystkich członków UE, nakazując im utrzymywanie dyscypliny finansowej zgodnie z założeniami tzw. kryteriów konwergencyjnych (deficyt nieprzekraczający 3 proc. PKB, dług publiczny poniżej 60 proc. PKB). Niestety członkowie UE (i ci wielcy i ci mali) niczym nieposłuszni uczniowie systematycznie ignorują wskazania Komisji, za co zresztą nie są w żaden sposób karani.
Niestety grzechy rządzących, które w skali Unii uchodzą na sucho, już w skali narodów wywołują jeśli nie skandale, to z pewnością kłopoty. O skandalu można mówić w przypadku ostatnich doniesień z Węgier, gdzie powołany w maju rząd ogłosił niemalże bankructwo gospodarki. Węgry znalazły się w krytycznej sytuacji, gdyż – jak twierdzą władze - poprzedni rząd manipulował statystykami oraz kłamał na temat stanu gospodarki kraju. Niestety na nic zdały się późniejsze dementi rzecznika rządu. Niemniej problemów związanych z rekordowym deficytem budżetowym (ponad 150 mld funtów) miała w Wielkiej Brytanii, rządząca od ponad 13 lat Partia Pracy. Złe wyniki finansowe doprowadziły ją do przegranej w ostatnich wyborach i powrót władzy liberalnej.
We Włoszech, które słyną z problemów w finansach publicznych, dług publiczny osiągnął w ostatnim roku 115 proc. PKB i spowodował trudności w sprzedaży włoskich obligacji, uznawanych za śmieciowe. We Francji, gdzie dług publiczny sięga 83 proc. PKB, prezydent Sarkozy musi histerycznie reformować przestarzały i kosztowny system emerytalny. W Hiszpanii z kolei dziura budżetowa przekroczyła 11 proc. PKB, zmuszając rząd Zapatero do nagłego cięcia wydatków o 50 mld euro. Do grona oszczędzających dołącza w ostatnich dniach kanclerz Niemiec. Angela Merkel właśnie ogłosiła program cięć budżetowych szacowanych na ok. 30 mld Euro.
Czyżby Unia Europejska miała kaca?
Aneta Zelek
Świat Biznesu nr 7-8 2010



Dodaj komentarz