Biznes bez iluzji: Stoczniowy Matrix

Nie rozumiem na czym polega geniusz i popularność filmów Matrix i Matrix reaktywacja. Podobnie nie pojmuję idei reaktywacji działalności stoczniowej w Szczecinie. Dla mnie to matrix, a może po prostu stary odgrzewany kotlet. Dlatego, serwującym to niestrawne danie dedykuję poniższe rozważania. Adresatami mojego apelu są jednak nie tylko: Szczecińskie Stowarzyszenie Obrony Stoczni i Przemysłu Okrętowego w Polsce i Porozumienie Stowarzyszeń na rzecz Wznowienia Budowy Statków w Stoczni Szczecińskiej, stoczniowi związkowcy, ale również wszyscy szczecinianie (także ci ze stoczniowym rodowodem).
Niewiarygodne, ale są wśród nas tacy, którzy domagają się wskrzeszenia spółki Porta Holding i wznowienia produkcji statków w Szczecinie. Cóż za tani sentymentalizm! Cóż za ignorancja dla nieubłagalnych praw rynku! Przedstawiciele wiary w stoczniową potęgę Szczecina, upadłość Porty Holding z 2002 roku nazywają bezprawnym wywłaszczeniem, a zamknięcie w 2009 roku na wniosek Komisji Europejskiej jej spadkobierczyni Stoczni Szczecińskiej Nowej – politycznym przekrętem.
Tymczasem – przypomnijmy – głównym powodem upadłości Porty Holding były gigantyczne straty i zadłużenie spółki (w dniu upadłości ok. 1,5 mld zł). Czego więc domagali się wyznawcy stoczniowego matriksu? Otóż domagali się rządowych dotacji na pokrycie strat. Jako człowiek spoza branży, zapytam – dlaczego my Polacy mielibyśmy się składać na produkcję statków sprzedawanych po cenach poniżej kosztów ich wytworzenia armatorom z dużo bogatszych krajów? O to samo de facto zapytała sławna (niesławna?) Komisarz Nelly Kroes w listopadzie 2008, ogłaszając, że udzielona Nowej przez polski rząd pomoc publiczna była nielegalna.
Dzisiaj stoczniowi lobbyści domagają się wznowienia postępowania układowego Porty Holding z jej wierzycielami i cieszą się, że w kasie syndyka nazbierało się blisko 500 mln zł.
Na jakiej podstawie, rzecznicy idei wskrzeszenia stoczni w Szczecinie budują domniemania o nadzwyczajnej wręcz konkurencyjności naszych statków? Dlaczego sami nie zagwarantowali konkurencyjności i rentowności produkcji w poprzednich wcieleniach stoczni? Dlaczego pod bramą stoczni organizuje się wiece nawołujące do tego niepojętego matriksa?
PS. Czy jest alternatywa dla majątku postoczniowego i dla szczecinian? Oto odpowiedź. Należące do skarbu państwa Towarzystwo Finansowe Silesia finalizuje dziś umowy dzierżaw z inwestorami, którzy zdecydowali się zainwestować na tym majątku i stworzyć ponad 1000 miejsc pracy w tym również w branżach innowacyjnych.
Aneta Zelek
Świat Biznesu nr 7-8 2011



Dodaj komentarz