Czy w Polsce warto patentować?
Wysłane przez Paweł Żebrowski w ndz., 02/20/2011 - 11:09
Pytanie, które postawiłem w tytule nasunęło mi się po przeczytaniu w prasie branżowej informacji, że świadomość polskich firm co do korzystania i używania praw własności intelektualnej, jest w dalszym ciągu znikoma. Dodatkowo, nałożyła się na to informacja, że jako Polska dalej jesteśmy raczej przy końcu listy państw, które wymyślają nowe wynalazki i robią z nich użytek komercyjny, o samej ochronie ich w ogóle nie wspominając. Pytanie więc nasuwa się jakby automatycznie - czy warto w takim wypadku tworzyć szersze kampanie uświadamiające o potrzebie i zyskach wynikających z ochrony praw własności intelektualnej, zarówno na uczelniach jak i w firmach?Zacznijmy od uczelni. W części z nich, i dotyczy to obszaru całego kraju, znane są przypadki że sami naukowcy nie wiedzą, że nie wolno publikować informacji o wynalazku przed zgłoszeniem go do ochrony. Wynalazki tworzone są więc tylko do celów typowo publikacyjnych. Liczba świadomych naukowców, co jest pozytywne, zwiększa się, jednakże dalej jest to raczej kropla w morzu potrzeb.
Drugi problem to same rozwiązania prawne na uczelniach. W większości z nich opracowane są procedury zgłaszania poszczególnych wynalazków do Urzędu Patentowego, ale tworzy się problem gdy nagle okazuje się, że firma chciałaby kupić prawo do licencji. W takich sytuacjach, wewnętrzne rozwiązania prawne , ustalające podział praw i korzyści pomiędzy uczelnią, wydziałem oraz samymi twórcami, powstają przeważnie "na szybko". Niestety, co w moim mniemaniu jest paradoksem, większość uczelni polskich nie przywiązuje wagi do kwesti uzyskiwania profitów z patentów - również są one traktowane jako możliwość zdobywania punktów do dorobku naukowego. Głośna stała się w listopadzie 2010 r. sprawa prof. Wendekera z Politechniki Lubelskiej, który zgłosił dwa wynalazki z pominięciem uczelni. Kiedy dzięki mediom, sprawa została nagłośniona, okazało się że na roszczenia względem twórcy jest już za późno, ze względu na brak wewnętrznych regulaminów na uczelni, które chroniłyby jej prawa w takich przypadkach. O sprawie szerzej można przeczytać tutaj.
Inna sprawa, to podejście firm. I tutaj kolejny paradoks. W większości przekonań, wg. właścicieli firm sprawa wynalazków i patentowania powinna pozostać właśnie w gestii uczelni - to one jako ośrodki naukowo-badawcze powinny zajmować się wymyślaniem nowych technologii. Z drugiej strony, te same firmy twierdzą że nie współpracują z uczelniami, ze względu m.in. na panujący tam "naukowy" a nie rynkowy sposób myślenia i postrzegania biznesu. Albo poprostu przez to, że uczelnie albo nie mają nic do zaoferowania, albo że wynalazek został ujawniony w formie publikacji, jak pisałem wcześniej.
Same firmy jednak, rzadko poczuwają się do ochrony tego, co same wymyślą, również ze względu na fakt braku znajomości wartości takich praw. Pod koniec ubiegłego roku firma CODES Strategie przeprowadziła badanie, z którego wynika że "własność intelektualna (IP) w posiadaniu spółek nie powiększa sprzedaży, nie powiększa marż, firmy nie wykorzystują monopolu patentowego, a patenty obniżające koszty nie są rozwijane". Tylko co trzecia z ponad 400 przebadanych firm, obecna na Giełdzie Papierów Wartościowych, ma zgłoszony patent lub wzór użytkowy.
Dzięki temu dochodzi do takich problemów, że firma dopiero wtedy orientuje się że warto było coś chronić, kiedy stworzy nowy, rewelacyjny produkt który stanie się np. obiektem zainteresowania mediów i chwilę później okazuje się, że na bazie ich produktu podobny produkt wypuszcza konkurencja. Dopiero wtedy powstaje pytanie: "Jak możemy to chronić, aby inni tego nie produkowali". I w takim momencie jest już daleko, dalego za późno.
Podobna sytuacja występuje, kiedy firmy decydują się na ekspansję zagraniczną - tam albo są zmuszane do ochrony ze względu na silną konkurencję (co wydłuża cały proces ekspansji), albo też po raz kolejny dziwią się, że ich pomysł zostaje skradziony, co dla większości z nich jest niewyobrażalne bo dlaczego jakiś gigant w branży miałby małej lub mikro firmie z Polski kraść pomysŹ Przecież taka firma nie jest w stanie zagrozić potentatowi, chce poprostu wykroić dla siebie malutki kawałek rynku. Tylko że w tym przypadku słowo "kraść" jest nieuzasadnione, bo nie można ukraść czegoś, co nie jest przypisane do nikogo. Zdanie "to przecież jest moje!" również nabiera innego znacznia. Skąd mam wiedzieć, że to jest twoje?
Między innymi z takiego podejścia zarówno uczelni, jak i firm, biorą się takie wykresy:
Między innymi z takiego podejścia zarówno uczelni, jak i firm, biorą się takie wykresy:

"Patentowanie jest drogie" - często słyszę w rozmowach zarówno z przedstawicielami nauki jak i biznesu. Owszem, ochrona kosztuje. Byś może niedługo mniej, dzięki możliwym zmianom i utworzeniu "obszaru patentowego" pomiędzy niektórymi krajami Unii Europejskiej. Ale przecież są programy, które pozwalają zmniejszyć koszty ochrony - niedawno otworzył się kolejny nabór na środki w ramach Działania 5.4. PO IG (więcej informacji tutaj), na dofinansowanie dla uczelni można liczyć z pieniędzy, które przeznaczył na wspomaganie ochrony Urząd Marszałkowski Woj. Zachodniopomorskiego (więcej informacji tutaj). Wszystko po to, żeby wreszcie można powiedzieć, że nasza nauka i nasze firmy stają się naprawdę coraz bardziej innowacyjne.
Autor: Paweł Żebrowski
Źródło: Urząd Marszałkowski, Forbes, stock.xchng
Źródło: Urząd Marszałkowski, Forbes, stock.xchng



Dodaj komentarz