Innowacje - przed i po
Powoli kończą się fundusze na innowacyjne projekty inwestycyjne dla małych i średnich przedsiębiorstw, zarówno z programów regionalnych jak i ogólnopolskich. Mimo, że obecny okres programowania będzie trwał jeszcze półtora roku i jest szansa na pojawienie się puli pieniędzy z pul rezerwowych lub przesunięć z innych, mniej popularnych przez beneficjentów działań, można pokusć się o małe podsumowanie wydatkowania pieniędzy w ramach innowacyjnych projektów oraz czym tak naprawdę ta "innowacja" jest dla niektórych MSP.
Uczestnicząc w jednym ze szkoleń, które odbywały się w 2008 roku i dotyczyły właśnie funduszy dla przedsiębiorstw na lata 2007-2013, zapamiętałem szczególnie jedną wypowiedź prelegenta, który uzasadniał, do czego de facto zostały stworzone fundusze UE dla przedsiębiorstw: "Pieniądze te są przeznaczone na cele, które firma albo nie mogłaby zrobić własnymi siłami lub też dzięki temu wsparciu - może zrobić jeszcze więcej".
Na pierwszy rzut oka, nie jest to stwierdzenie mocno odkrywcze. Jednakże gdyby skontrastować to motto z niektórymi "projektami innowacyjnymi", które otrzymały dofinansowanie w ramach m.in. Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego, nabiera ono prawdziwego sensu. Jak pisałem już wcześniej, definicji innowacji jest bardzo wiele, i niekoniecznie musi być to w skali firmy kompletna rewolucja. Jednakże w projektach UE, definicja innowacji jest określona i brzmi ona, mniej więcej, że za innowację postrzega się: "technologię, nie stosowaną w Polsce/świecie przez okres dłuższy niż 3/5 lat". Definicja ta zależna jest m.in. od typu programu.
Mimo że jest ona dosyć ogólna, nie powinna pozostawiać wielu wątpliwości. Jednakże przez te kilka lat obowiązywania obecnego okresu programowania, byłem z konkursu na konkurs coraz bardziej zadziwiony poziom pomysłowości przedsiębiorstw, lub też firm piszących wnioski o dofinansowanie, w znajdowaniu innowacji w czymkolwiek się da. I to niestety w negatywnym tego słowa znaczeniu.
Stwierdzenie prelegenta, przytoczone przeze mnie wyżej, w świetle tych projektów zdewaluowało się kompletnie. Środki unijne nie miały na celu otwierać nowych możliwości dla firm, ale stały się po prostu dla niektórych źródłem pieniędzy na inwestycje, które firmy i tak by poczyniły, ze środków własnych. Lub też stały się po prostu źródłem dochodu. Ze swoich doświadczeń przytoczę tylko dwa ciekawe wypowiedzi osób decyzyjnych w firmach: "Wie Pan, my i tak to zrealizujemy" czy też kuriozalny do końca: "Panie Kierowniku, proszę znaleźć mi tutaj jakąś innowację".
Szczególnie to drugie, mimo że wydaje się być szczytem jeżeli chodzi o postrzeganie funduszy, bywa wśród niektórych firm popularne. Do dziś pamiętam kilka rozmów telefoniczny z przedstawicielami firm, którzy przekonywali mnie, że rozwiązanie technologiczne które kupują jest "innowacyjne". Kiedy pytałem, skąd ta wiedza, następowało zdziwienie i odpowiedzi w stylu "bo tak powiedział mi producent", "bo nie może być inaczej" czy "bo przestawiliśmy jedną maszynę do przodu, jedną do tyłu i to jest innowacja". Po moich przekonywaniach, część firm zmieniało swój pogląd, część niestety nie.
Powyższe przykłady nie oznaczają oczywiście, że wszystkie firmy próbują "naginać" innowacje do własnych potrzeb. Wiele jest projektów, które słusznie otrzymały dofinansowanie, prezentując wysoki poziom merytoryczny i wdrażając bardzo ciekawe technologie. Smutne jest to, że oprócz takich projektów, pojawiają się i takie, które opisałem powyżej.
Słowem klucz do funduszy europejskich na lata 2007-2013 była "innowacja", chodzą pogłoski, że kolejnym magicznym słowem otwierającym dostęp do pieniędzy w latach 2014-2020 ma być "sieciowość" lub też "sieci powiązań". Może warto doprecyzować te stwierdzenia, aby możliwość interpretacji nie była tak wielka? Obawiam się, że jeżeli nie zostanie to uwzględnione, w kolejnym okresie znowu będziemy świadkami popisu kreatywności.



Dodaj komentarz