Na przekór: Być jak Marta Gessler, czyli golonka „po szczecińsku” z modyfikacją w kierunku „po bawarsku” z możliwością uzyskania zupy (dla odważnych) i ewentualnie (na drugi dzień) doskonałego bigosu

Postanowiłem sobie znaleźć przerwę w moich, jakże trafnych analizach politycznych i zaczekać aż się wszystko przewali. Ostatnio Marta Gessler jeździ po Polsce i uczy sztuki kulinarnej. Ja chcę dać Czytelnikom konkretny przepis na golonkę po szczecińsku, która wyprze szczeciński paprykarz – wreszcie!
Składniki:
1.Golonki w liczbie odpowiadającej liczbie gości o rozmiarach XXL do L.
2.Wino białe – mocno wytrawne, najlepiej alzackie lub z Doliny Loary (średnia półka) – minimum 2 butelki, z czego 1 do wypicia w czasie uczty.
3.Grzybki suszone.
4.Kapusta kiszona (nie za kwaśna).
5.Boczek wędzony, szynka, ogonówka, polędwica, baleron – wszystko wędzone (najlepiej w domu).
6.Liście laurowe, pieprz, ziele angielskie, sól, pieprz, cukier i ewentualnie inne przyprawy.
7.Solidny, duży garnek (dobry byłby przedwojenny, żeliwny), brytfanna.
Procedura:
1.Układamy w garnku warstwami:
kapusta, grubo pokrojone wędzonki, kapusta, golonki, kapusta, wędzonki, kapusta, golonki, itd. aż do wyczerpania składników.
2.Wlewamy ½ butelki wina i gotujemy na wolnym ogniu 4 godziny.
3.Jak trzeba dolewamy wino z otworzonej butelki, druga się chłodzi w lodówce (oczywiście dodaliśmy też przyprawy).
4.Po 4 godzinach lub na drugi dzień całość (bardzo ostrożnie) przekładamy do brytfanny, a sos zlewamy do wazy na zupę (podajemy z grzankami).
5.Wstawiamy brytfannę do piekarnika i pieczemy aż uzyskamy miły dla oka kolor.
6.Podajemy z ziemniakami i białym winem (!), które zostało schłodzone.
7.Nie zjedzone danie z brytfanny przerabiamy na 3 dzień na doskonały bigos.
Jak podawać!
To danie powinno być „poza kartą” – dla bywalców. Należy je zamówić z odpowiednim wyprzedzeniem - minimum 4 porcje. Smacznego!
Wojciech Olejniczak
Świat Biznesu nr 7-8 2010



Dodaj komentarz