Na przekór: Medialne doradztwo polityczne

Uwaga, to jest niebezpieczny felieton. Po jego opublikowaniu, w najlepszym przypadku, skują mi mordę. Oferowałem się ostatnio do Parlamentu Europejskiego, i nawet jako Minister Rolnictwa, ale nic z tego nie wyszło. Myślę, że doradztwo polityczne dla mediów to jest to i podobno, mimo wspomnianego ryzyka, można wziąć za nie niezłą kasę.
Jak słucham i oglądam to myślę… i myślę, że będę dziennikarzom potrzebny. Dzisiejszy felieton ma charakter promocyjny i stanowi generalną poradę świadczoną przeze mnie bezpłatnie.
Polityków, podobnie jak brytyjski marszałek brytyjski Montgomery dzielił oficerów, można sklasyfikować jako mądrych i głupich; pracowitych i leniwych oraz dołączyć do nich czynnik urody: pięknych i brzydkich. I już można przyczepiać etykietki (po trzy).
Polityk A: <mądry, leniwy, piękny>, oczywiście poseł Palikot;
Polityk B: <mądry, pracowity, piękny>, oczywiście posłanka, a no ta…;
Polityk C: <głupi, leniwy, brzydki> {brak przykładu} – to postać pozytywna, wymyśli głupoty, ale jest za leniwy aby to wprowadzić w życie i jeszcze go nie pokażą w TV ze względu na małoletnie dzieci.
Takich kombinacji jest oczywiście 9. i każdy dziennikarz w swoim kalendarzu powinien mieć taką listę polityków z etykietkami.
Typ ostatni na liście czyli:
<głupi, pracowity i brzydki> - to najbardziej niebezpieczny przypadek i należy go omijać szerokim łukiem.
Są też cechy pomocnicze, które trzeba odkryć udzielając odpowiedzi na trzy proste pytania:
1. Jak może pomóc? Odpowiedź: nijak.
2. Jak może zaszkodzić? Odpowiedź: wyłącznie.
3. Jaką ma cenę? Każdy ma jakąś cenę. Głupi, pracowity i brzydki chce wystąpić w TV.
Dociekliwy dziennikarz może udzielić odpowiedzi na dwa dalsze pytania:
1. Jaką ma moc?
2. Czy jest lojalny?
Acha, kalendarz z poklasyfikowanymi politykami i opatrzonymi odpowiedziami na pytania należy trzymać w szyfrowanej kasie pancernej. Jest to bowiem rzecz bezcenna.
Wojciech Olejniczak
Świat Biznesu nr 1-2 2010



Dodaj komentarz