Na przekór: Sąsiedzi

Teraz czas jest ciężki  i wymagane jest pewne uspokojenie – które przyjdzie z czasem.

Pogadajmy więc o naszych sąsiadach. Sąsiadach Polski. Wiedzą sąsiedzi na czym kto siedzi – powiada mądrość ludowa.

Zacznijmy zatem  od Skandynawów. Wrzucamy wszystkich razem do jednego worka i traktujemy ich (w stereotypie) jako drwali, którzy piją.
No i jesteśmy w Niemczech. Niemcy raczej uważają się za wyżej postawionych od nas. Cywilizacyjnie oczywiście…  i  kulturalnie. Mieli np. orkiestrę symfoniczną w Oświęcimiu. Z naszej strony synonimem Niemca jest Szwab, który może oszwabić, czyli tyle co oszukać. Istnieje grupa Niemców, którzy uznają się za wypędzonych, a przecież zostali przesiedleni przez Wielką Trójkę. Można uznać, że wypędzoną (z rodzicami) jest  żyjąca do dziś mała Eryka, wypędzoną z polskiej ziemi, na którą jej rodzina przyszła bez zaproszenia. A Eryka uznaje, że jest dalej niewinna.

Teraz Czesi. Pamiętamy Dąbrówkę. I w pamięci zbiorowej istnieją jako bracia. Bracia Czesi (razem ze Słowakami, których za bardzo nie rozróżniamy). Lubimy o nich mówić Pepiczki i coś dodawać o czeskim filmie.
Węgrzy, kiedyś też i sąsiedzi - to bratanki. Pozytywni.

No i Ukraińcy, kiedyś twardo stawaliśmy przeciw sobie i Ukraina się trochę pogubiła. Ukraina, nasza Siostra. Podobnie (jednak) jak Rosja – nasza większa, gniewna Siostra. Chcemy się z nią pogodzić. Litwini, „boćwinko wie”, jak mówił Zagłoba, myślą że ich chcemy połknąć, ale po co?
 I tak to się układa. To Polska – jedyny miłujący pokój kraj na świecie.

Wojciech Olejniczak

Świat Biznesu nr 5-6 2010

Słowa kluczowe: 

Dodaj komentarz

Type the characters you see in this picture. (verify using audio)
Przepisz litery widoczne na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia
Newspaper content management system