O efekcie pierwszego wrażenia... czyli o uleganiu złudzeniom!
Wiadomo nie od dziś, że nie należy oceniać ludzi po wyglądzie. Przecież "nie wszystko złoto, co się świeci" i " musimy z kimś zjeść beczkę soli, aby tę osobę poznać" . Tyle, czy aż tyle, w kwestii deklaracji. Rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Wygląd okazuje się dla ludzi bardzo istotny. To wygląd w dużej mierze jest przecież odpowiedzialny za efekt pierwszego wrażenia. " Jak Cię widzą, tak cię piszą" potwierdzają psychologowie i zwracają uwagę, że atrakcyjny wygląd jest często równoważny z pięknem wewnętrznym.
Badania psychologiczne wskazują na to, iż wygląd fizyczny ma wartość wzmocnienia pozytywnego i zwiększa w sposób istotny wzajemną atrakcyjność interpersonalną (szczególnie w relacjach męsko-damskich). Atrakcyjny wygląd zewnętrzny generuje pozytywne emocje, podczas gdy bodźce ją obniżające wywołują emocje negatywne. Wynikałoby stąd, że atrakcyjność fizyczna jest cechą psychologicznie bardzo pożądaną. W myśl stereotypu fizycznej atrakcyjności "piękne jest dobre", jesteśmy skłonni lubić bardziej ludzi ładnych i przystojnych (niż nieładnych) i przypisywać im dobre cechy. Zjawisko to w psychologii nazywane jest efektem aureoli.
Związek atrakcyjności fizycznej z poczuciem atrakcyjności w ogóle jest najsilniejszy u kobiet. Kobiety częściej łączą wyobrażenie (samoocenę) na swój temat ze swoim wyglądem. To też powoduje, że subiektywne postrzeganie swojej atrakcyjności jest kołem zamachowym samooceny i samoakceptacji. A przecież, jak wskazują badania psychologiczne, osoby atrakcyjne i ładne częściej jesteśmy skłonni postrzegać jako osoby o wyższej samoocenie wobec osób nieatrakcyjnych i brzydkich.
Opr. BD



Dodaj komentarz