Open innovation w Polsce - za czy przeciw?

"Puls Biznesu" dotarł do informacji, które być może w bardzo niedalekiej przyszłości zrewolucjonizują polską naukę - wyniki badań, finansowych z budżetu państwa, mają być dostępne za darmo w Internecie. Nowe prawo nałoży obowiązek wprowadzania do umów grantowych zapisu o publikowaniu wyników badawczych w systemie otwartego dostępu (tzw. Open Access). Projekt założeń do ustawy ma być gotowy już w pierwszym kwartale 2011 r. - czy taki model to pozytywny bodziec dla polskiej nauki i tworzeniu innowacji czy też hamulec przy tworzeniu kompletnie nowych rozwiązań?
W artykule pt. "Wyniki badań naukowych mają być za darmo w sieci" opublikowanego w portalu pb.pl 24.02.2011 r., można również przeczytać, że obowiązek publikacji będzie wprowadzony także dla czasopism naukowych, finansowanych ze środków publicznych. Obowiązek ten będzie w mocy jedynie wtedy, gdy uczelnie będą miały do wyników pełne prawa. Wyklucza to więc m.in. wyniki badań realizowanych we współpracy z przemysłem, gdy wyniki badań są wspólną własnością obu stron.

Według założeń, dzięki nowym przepisom "małe i średnie przedsiębiorstwa będą miały dostęp do wiedzy i innowacji". Cel szczytny i z gruntu dobry, jednakże czy nie jest to stąpanie po bardzo kruchym, jak na polskie warunki, lodzie?

Brak narazie obszerniejszych informacji na temat kształtu ustawy, jednakże w pierwszej chwili news wzbudził we mnie więcej obaw niż radości. Zapowiadany przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów termin wprowadzenia ustawy jest dosyć krótki, co sugeruje, że ustawa może być nie do końca dopracowana. A gdy w grę wchodzą nowe pomysły i dzielenie sie nimi, mamy do czynienia z sytuacją szczególną.

Dedukując "po najmniejszej linii oporu", wyniki badań naukowych finansowanych z budżetu będą musiały zostać bezpłatnie udostępnione w Internecie. A jeżeli w Internecie, to praktycznie na całym świecie. Takie podejście, może rodzić kilka, bardzo poważnych zagrożeń.

Co w takim przypadku z innowacjami, które będą nadawać się do komercjalizacji i powinny zostać opatentowane? Założenia nie wspominają nic o kwestiach ochrony praw własności intelektualnej, jednakże mam nadzieję że ustawodawca nie jest na tyle krótkowzroczny aby nowym prawem zablokował możliwość uzyskania patentu lub innej formy ochrony - przypomnijmy że każde upublicznienie istoty wynalazku przed uzyskaniem ochrony, eliminuje rozwiązanie z możliwości uzyskania ochrony.

Idąc dalej tym tropem, nasuwa się kolejne pytanie - kiedy wyniki powinny być opublikowane, jeżeli procedura patentowa od momentu zgłoszenia do momentu publikacji przez Urząd Patentowy trwa 18 miesięcy? Sprawne wdrożenie nowego prawa będzie pociągało za sobą również ustalenie wytycznych dla Urzędu Patentowego Rzeczypospolitej Polskiej - brak przejrzystych informacji może w ostateczności spowodować zablokowanie możliwości uzyskania ochrony.

Kolejne zagrożenie, to w praktyce likwidacja secret know-how, obecnego na uczelni. Ktoś może powiedzieć, że liczba wdrażanych do przemysłu innowacji pochodzących z uczelni jest na tyle nikła, że nie ma się czego obawiać, ja jednak reprezentuję inny pogląd - grono naukowców, którzy są świadomi rynkowego potencjału wyników badań naukowych jest coraz większe, a to właśnie secret know-how i podpisywanie klauzul o poufności było najtańszą i najprostszą formą ochrony praw własności. Teraz, według wstępnych informacji, forma ta może zostać im odebrana. A to niedobrze, ponieważ część rozwiązań jest na tyle nowatorska, że samo opublikowanie go w biuletynie UPRP może zdradzać szczegóły dla branżowych graczy, szczególnie dodając do tego fakt, że gro uczelni nie stać na aplikowanie o patent międzynarodowy.

Mówiąc o kwestiach międzynarodowych, pojawia się kolejne zagrożenie - możliwości czerpania garściami z polskiej nauki przez zagraniczne koncerny i potentatów branżowych. Szczerze wątpię w wytaczanie procesów przez polskie uczelnie dużym i globalnym firmom, które będą kopiowały lub stosowały innowacje odtwórcze, przypisując sobie całość zasług przy tworzeniu nowych produktów.

Opisane powyżej zastrzeżenia to tylko część z tych, które mogą wystąpić, jeżeli nowe prawo nie będzie dokładnie wskazywało na jakich zasadach ma odbywać się udostępnianie wiedzy. Pochopne kroki w tej dziedzinie mogą być bardzo kosztowe dla polskiej nauki i myśli innowacyjnej.

Oczywiście, dobrze stworzona ustawa może być motorem rozwoju polskiej myśli technicznej
- jeżeli wyniki będą publikowane po objęciu ich ochroną, w stopniu ograniczonym do informacji mających zachęcić potencjalnych inwestorów (czyli nie zdradzających istoty rozwiązania), to jak najbardziej pomysł będzie trafiony. Zlikwiduje on problem "szufladowych" pomysłów, które tworzone były tylko na cele publikacji i potem trafiały do przepastnych szuflad biurek profesorów. Również samo Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego dzięki Open Access będzie mogło monitorować, które ośrodki akademickie produkują najwięcej innowacyjnych i możliwych do komercjalizacji pomysłów i wspierać inicjatywy mające większe szanse na uzyskanie profitów z rynku. Jak będzie - czas pokaże.

Autor: Paweł Żebrowski
Źródło: pb.pl, Kancelaria Prezesa Rady Ministrów
Słowa kluczowe: 

Dodaj komentarz

Type the characters you see in this picture. (verify using audio)
Przepisz litery widoczne na obrazku. Wielkość liter nie ma znaczenia
Magazine and newspaper software