Rozważania na czasie: Co dalej…

Kolejne lato za nami… Nie było łaskawe… Megaperturbacje klimatyczno-pogodowe… Zawirowania w polityce - kolejne odsłony wojny polsko-polskiej. Czas chaosu, złych emocji, jałowych kłótni, czas ekstremizmów… Mimo to, a może właśnie dlatego, tym bardziej trzeba robić swoje… Najważniejszy i tak jest mainstream… ludzi rozsądnych jest dużo… Trzeba myśleć globalnie, działać lokalnie… i … myśleć lokalnie, działać globalnie… Nie mam zaufania do fundamentalistów, dogmatyków, doktrynerów, ortodoksów Tylko tyle i aż tyle…
Najważniejsze, najciekawsze i najtrudniejsze są finanse: globalne i lokalne, publiczne i prywatne. Na początku sierpnia podczas debaty sejmowej wicepremier i minister gospodarki (z partii współrządzącej) stwierdził, że „dla nas najważniejsze są finanse polskich rodzin, a nie finanse państwa”. Pan wicepremier nie był moim studentem. Od zawsze głoszę, że finanse są jednością, naczyniami połączonymi. Nie da się oddzielić finansów polskich rodzin od stanu i perspektyw polskich finansów publicznych: od poziomu deficytu i długu publicznego, od dochodów budżetowych, polityki podatkowej, racjonalizacji wydatków … Od dawna mówimy o reformie finansów …Wiadomo co należałoby uczynić, ale czy starczy wyobraźni, a zwłaszcza odwagi? Niedługo kolejne wybory… Tyrania status quo…, zaniechania… A my potrzebujemy modernizacji, ucieczki do przodu…
Ale i dystansu…Red Jackowi B. zawdzięczam odkrycie postaci i książek Tiziano Terzaniego- wielkiego włoskiego dziennikarza, reportażysty, globtrotera. W świetnej, ostatniej (ostatniej, bo następnej już nie będzie…) książce „Koniec jest moim początkiem” napisał m.in.: „Nie rozumiałem ekonomii… wszędzie, gdzie byłem, zawsze interesowałem się ludzką stroną problemu… wszystkie eksperymenty, nowoczesne społeczeństwa, nie mogą być oceniane tylko i wyłącznie na podstawie efektywności ekonomicznej, ale po tym, jaki typ człowieka produkują i jakie życie każą mu prowadzić…”. Czytajcie Terzaniego, naprawdę warto…
PS .Od 44 lat mieszkam w Szczecinie…Wiem o NASZYM mieście prawie wszystko. Od sierpnia 2009 do lipca 2010 pracowałem nad Strategią Rozwoju Szczecina 2025, jako jeden z trzech ekspertów kluczowych. Od wielu miesięcy spotykam się z sugestią –wystartuj (powinien Pan wystartować…) w wyborach do Rady Miasta…Czy warto? Ostatecznie nigdy nie było mi wszystko jedno… Ale czy to realne? Czy niezależny kandydat może w ogóle być wybrany do samorządu lokalnego w Polsce A.D. 2010 ? Ciekaw jestem, co sądzą o tym PT Czytelnicy Świata Biznesu… (www.flejterski.pl ;e-mail-stanislaw.flejterski@wzieu.pl)...
Stanisław Flejterski
Świat Biznesu nr 9-10 2010



Dodaj komentarz